
Jak wyglądałby świat mody bez Giorgio Armaniego? Dziś trudno to sobie wyobrazić. A jednak to właśnie ten małomówny Włoch wypromował ‘Made in Italy’ i luksusowy minimalizm. Jego marka od ponad 30 lat nie wychodzi z mody, a on sam stał się ikoną i ucieleśnieniem włoskiego stylu. W czym tkwi sekret jego sukcesu?
„Przed Armanim”, mężczyźni nosili przeważnie sztywne, przesadnie oficjalne marynarki, a kobiety pastelowe, przesłodzone kompleciki – pozostałości po stylu lat 50. i 60. Z “nadejściem” projektanta, granice pomiędzy tym, co męskie i kobiece, pomiędzy rygorem a delikatnością – wcześniej wyraźnie zarysowane – zaczęły się zacierać. Narodziła się współczesna zmysłowość. Minimalistyczna, subtelna paleta barw, miękkie tkaniny i zdekonstruowane marynarki zrewolucjonizowały świat mody, proponując kobiecość androgyniczną i nienachalną oraz ideał mężczyzny wysublimowanego. Znakiem rozpoznawczym tej nietypowej rewolucji stał się kolor greige – barwa łącząca w sobie odcień szary i piaskowy, dodająca pewności siebie, sugerująca jednocześnie odrobinę melancholii. Nie przytłacza, ale podkreśla indywidualność, zostawia miejsce na osobowość i własną interpretację. To właśnie klucz do sukcesu mody Armaniego, dla którego najnowsze trendy to sprawa drugorzędna – najważniejszy jest ponadczasowy styl, podporządkowany jednak charakterowi i odrębności osoby, która poprzez ubrania chce przede wszystkim wyrazić siebie. To sposób na życie, który nie ogranicza się tylko do stroju. To Armani lifestyle.
Chirurg mody
Urodzony w 1934 w Piacenzy, w niezbyt zamożnej rodzinie, z okresu dzieciństwa pamięta przede wszystkim wypady do kina z bratem i siostrą. Filmy z lat 40. to dla Armaniego pierwsze lekcje estetyki – wspomnienia, które odcisną swoje piętno na jego dalszej pracy. Od najmłodszych lat przypatrywał się także uważnie matce – pierwszoplanowej postaci w życiu prywatnym i najważniejszej muzie Giorgia. Kobieta wysportowana i niezwykle zaradna, w okresie wojennym przerabiała mundury oraz spadochrony na proste, ale niebanalne stroje, w które ubierała trójkę swoich dzieci. To właśnie ona zaszczepiła w młodszym synu miłość do rzeczy nieskomplikowanych i bezpretensjonanych. Jeszcze wiele lat później Giorgio będzie czerpał inspirację z fotografii rodzinnych, odnajdując w kreacjach mamy naturalną elegancję, którą kocha po dziś. Przed rozpoczęciem kariery projektanta Armani nie wiedział, jak będzie wyglądała jego przyszłość. Po liceum zapisał się na studia medyczne, jednak przerwał naukę po trzech latach. Chciał się usamodzielnić – także finansowo. To był jedyny pewnik. W 1957 roku trafił do mediolańskiej Rinascente – ówczesnego odpowiednika amerykańskich departament stores, gdzie zajął się przede wszystkim aranżacją wystaw. W ten zupełnie niepozornysposób rozpoczęła się jego kariera.
Love & Money
Sergio Galeotti wydawał się dokładnym przeciwiństwem Giorgia, który z natury był cichy i małomówny. To baczny, wrażliwy obserwator, pracoholik i konkretny, wzbudzający respekt pracowników szef – nie do końca tak wyobrażamy sobie rodowitego Włocha. Sergio – przeciwnie – ekstrawertyczny, zabawny i impulsywny; uzupełniali się jak ying i yang. Poznali sie w 1966 roku. Świadkowie opowiadają, że ich spotkanie było dla obu jak grom z jasnego nieba. Ich relacja – najpierw intymna, później przyjacielska, trwała nieprzerwanie aż do śmerci Sergia, w 1985 roku. To on przekonał czterdziestojednoletniego już Armaniego do rezygnacji z bezpiecznej posady i usamodzielnienia się, by móc tworzyć pod własnym nazwiskiem. Pertraktacje trwały rok, ale Giorgio w końcu uległ namowom ówczesnego partnera. Początki były skromne – Armani zmuszony był sprzedać swój ukochany samochód, aby móc pokryć wszystkie koszty. Wraz z Sergiem wynajęli niewielki, dwupokojowy lokal, który stał się pierwszą siedzibą firmy. Asystentką obu panów została wówczas studentka, która do dziś współpracuje z projektantem. Jak wspominał Galeotti – płacili jej tak mało, że nikt nie miał nic przeciwko, aby do egzaminów przygotowywała sie w godzinach pracy. Pierwsza kolekcja otrzymała świetne recenzje. Już rok później Armani podbijał Amerykę. Współpraca z fabryką snów – Hollywood – oznaczała spełnienie marzeń i apogeum sukcesu. W 1978 roku projektuje kostiumy dla Diane Keaton do filmu Woody’ego Allena “Annie Hall”. Aktorka pozostaje wierna Włochowi także podczas rozdania Oskarów, prezentuje się na podium w jego kreacji, aby odebrać statuetkę za tytułową rolę.Wszystkie światła zwrócone są na nią. A chwilę później, także na Giorgia.
Nowy New Look
Na czym polega tajemnica tego zawrotnego sukcesu? Przed Armanim moda promowała optymizm wylansowany jeszcze przez Christiana Diora w 1947. New Look, ochrzczony tak przez słynną dziennikarkę modową – Carmen Snow, to moda bogata, zmysłowa, podkreślająca walory i seksapil kobiecego ciała. Obowiązkowa stała się talia osy, obszerna spódnica, dopasowany żakiet. Całość ozdobiona była haftami, aplikacjami, falbanami oraz oczywiście skoordynowanymi kolorystycznie dodatkami. Lata 60. uprościły linie, ale nie zamierzały rezygnować z ekscesów i ekstrawagancji. To czasy supermini wylansowanej przez Mary Quant oraz mody futurystycznej – sukienek z plastiku, metalu i innych innowacyjnych materiałów autorstwa Courreges i Paco Rabanne. Rosnące w siłę i cieszące się coraz większym poparciem feministki zakwestionowały ówczesną wizję kobiecości – dekoracyjnej, konsumpcyjnej, uwięzionej w niewygodnych i niepraktycznych konstrukcjach. Armani potrafił uchwycić panujący klimat oraz zrozumieć potrzeby kobiet – już nie tylko matek i żon, ale coraz częściej business women, które swoim strojem chciały nie tylko podkreślić urodę, ale przede wszystkim profesjonalizm. Jego projekty są pełne zrelaksowanego wyrafinowania, kontrolowanej miękkości, współczesnej interpretacji seksapilu – silnego i charyzmatycznego. Po tym, jak Yves Saint Laurent zaproponował kobietom smoking jako strój wieczorowy, Armani lansuje garnitur na dzień. Emancypacja kobiet wreszcie się urzeczywistnia.

Konflikt interesów
Rewolucja Armaniego nie ogranicza się jedynie do świata pracujących kobiet. Ten niepozornie wyglądający Włoch przewrócił do góry nogami całe uniwersum mody. Zanim wkroczył na jego scenę, jedynym modowym punktem odniesienia był Paryż, stolica haute couture i couturiers, jak nazywano francuskich projektantów. Armani „przebudował” ten znajomy krajobraz. Na modową mapę świata wprowadza Mediolan, a także pojęcie stilista, włoski odpowiednik francuskiej profesji kreatora. Jego moda to pret-a-porter; dosłownie – gotowa do noszenia, przeciwieństwo dotychczasowych kreacji szytych na miarę. Rozpoczyna się kolejny rozdział historii mody, której Włosi staną się nieodłączną częścią. I mowa tu nie tylko o Armanim. W tych samych latach rozpoczynał swoją karierę Gianni Versace. Każdy z panów był zwolennikiem skrajnie odmiennej wizji kobiecości i seksapilu. Projektanci nie uniknęli porównań, a czasem wręcz prowokowali konfrontacje. W 1992 roku doszło nawet do tego, że obaj ustalili daty pokazów na 8 września na godzinę 19.30, zmuszając tym samym zaproszonych gości do trudnej decyzji, którego z nich wybrać? Całe szczęście, obyło się bez ofiar i w ostatniej chwili grafik zostal zmieniony. Wracając jednak do Francuzów, ci również nie byli przychylni Armaniemu i dali mu to wyraźnie odczuć w 1995 roku, kiedy w ostatniej chwili cofnęli pozwolenie na pokaz jego kolekcji Emporio. Armani nie dał się jednak ponieść emocjom – prezentacja odbyła się mimo wszystko, za zamkniętymi drzwiami, a przygotowany poczęstunek rozdano bezdomnym. Także sytuacja z Versace szybko się załagodziła, a oba incydenty ostatecznie wzmocniły pozycję Giorgia w świecie mody.
Ekstraklasa
Dziś o Armanim mówi się znacznie mniej, a przynajmniej nie tak głośno jak kiedyś. Może dlatego, że w swojej pracy nie szuka poklasku i nie podąża za tłumem. Od lat konsekwentny i wierny jednej wizji, spogląda na zwykłych śmiertelników ze swojego Olimpu – imperium mody, które stworzył i którym zarządza samodzielnie od lat. A jednak, najnowsze tendencje mimowolnie zwróciły mu młodość. Idealnie skrojone marynarki – absolutny hit sezonu jesienno-zimowego – to także “numer popisowy” i znak rozpoznawczy mistrza Armaniego. Mistrza, bo dziś jego kreacje mają takie samo znaczenie dla historii mody, jak te, które stworzyła Chanel, Poiret, czy wspomniany już Saint-Laurent. Mistrza, bo należy do starszej generacji projektantów, którzy nadali kształt Modzie – takiej, jaką znamy dziś. Mistrza wreszcie, bo swój sukces zawdzięcza wyłącznie wszechstronnemu talentowi i ciężkiej pracy oraz niezmiennej wrażliwości na potrzeby kobiet. Nie dziwi więc, że w chwili kryzysu jego kolekcje szczególnie silnie przemawiają do publiczności. W sytuacji, która zamiast gotowych odpowiedzi stawia znaki zapytania, jego zmysł obserwatora i dalekowzroczność szczególnie wyraźnie odróżniają go od grona młodych zdolnych i kreatywnych. Ten prawie osiemdziesięciolatek wciąż tworzy dziś rzeczy równie aktualne – zgodne z duchem czasu – co na początku swojej drogi. I wciąż jest to bezkompromisowy, despotyczny, bezdyskusyjny autorytet.
Tekst: Kkatarzyna Gumowska
Artykuł ukazał się w Dilemmas Magazine październik 2009.
Foto: NY mag, Armani Press
Najnowsze z kolekcji Armani kupisz @ Neiman Marcus, a z poprzednich kolekcji np. na eBay ;)
Zobacz także:
















