Dilemmas Magazine
MAGAZINE



Projektanci

7 lutego 2012

Michał Szulc “What will be, will be”

Więcej artykułów »
Napisane przez: Dilemmas
Tagi: , , ,

Ostatnio zarzucono Ci, że Twoja estetyka przypomina tę z PRL-u. Przejąłeś się tym? Bo dla mnie to wygląda na zwykłe niezrozumienie minimalizmu…

Jeden z krytyków po pokazie kolekcji ‘What will be will be’ na Fashion Week w Łodzi mówił o przynależności estetycznej kolekcji do mody czasów PRL-u. Nie wiem, czy chodziło o rygor w doborze środków, ograniczoną paletę kolorów czy mało szlachetne surowce… Nie chcę jednak szastać komentarzami, które później mogłyby być odczytane jako złośliwe. Powiem więc tylko, że moda to dziedzina sztuki, która zakłada pełny subiektywizm zarówno w procesie tworzenia, jak i w odbiorze. Dodatkowo nie każdy twórca i odbiorca mają tę samą kompetencję do odczytywania znaków i symboli.

Urodziłeś się w ’83 – pamiętasz jeszcze coś ze stylu Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej? Jak myślisz, w jaki sposób PRL wpłynął na dzisiejszą polską modę? I w ogóle jak scharakteryzowałbyś sposób ubierania się Polaków?

Nie pamiętam nic oprócz tego, co utrwaliło mi się w trakcie oglądania starych zdjęć. Na pewno nie powiedziałbym, że PRL był szary i ponury – takie kolory i wzory, jakie widzę na fotografiach, dziś uważane byłyby za krzykliwe. Teraz nie ma różnic w sposobie ubierania spowodowanych szerokością geograficzną, pod którą się mieszka. Zawdzięczamy to rozwojowi sieciówek. Z drugiej strony cokolwiek na siebie założysz – będziesz wyglądała dobrze. Wynika to z faktu, że wszystko już było, a właściwie: wszystko jest. Spójrz ile fasonów, kolorów, wykończeń, tkanin i dzianin jest obecnie w sprzedaży. Taka różnorodność przekłada się na większą tolerancję, jeśli chodzi o obowiązujące trendy w pret-a-porter. Zwróć uwagę na sesje zdjęciowe w magazynach poświęconych modzie – co numer proponowane są dwa lub trzy trendy, różne ujęcia, stylizacje i zestawienia. Sami sobie zgotowaliśmy los użytkownika, który szybko się nudzi.

Co inspiruje Cię przy projektowaniu?

Nie szukam inspiracji. Powielam pewne rozwiązania z poprzednich realizacji albo je rozbudowuję. W jakiś sposób to wszystko z siebie wynika i razem się zazębia. Nie byłoby ‘What will be will be’ bez ‘Regular’ (kolekcji dyplomowej z 2008 roku – przyp.red.). Sposób traktowania pewnych elementów i rozwiązań wydaje się być identyczny, myślenie o późniejszej kolekcji jest konsekwencją myślenia o wcześniejszej. Pojawiają się tylko inne wartości, problemy plastyczne, inne tkaniny.

Jak wygląda u Ciebie proces twórczy? To raczej przebłysk czy planowe działanie? Rysujesz na papierze czy upinasz tkaninę na manekinie?

Rysuję, żeby zapanować nad całością. Na początku bez detali i szczegółów, zaznaczam tylko kierunki, proporcje, kolory. Później robię formy, tnę i szyję. Przy pierwszym tworzeniu ‘What…’ kilka rzeczy upiąłem na manekinie. Przyjemny sposób projektowania, pod warunkiem, że kontrolowany. Inaczej wszystkie błędy i mankamenty i tak prędzej czy później wyjdą na jaw.

Dlaczego zdecydowałeś się zostać projektantem?

To przypadek zdecydował, nie ja. Chciałem zdawać na architekturę, ale trafiłem na rysunek przygotowujący na ASP. Tam stwierdziłem, że muszę zdawać na grafikę. Przy przygotowywaniu teczki usłyszałem, że na grafikę nie mam szans się dostać, zasugerowano mi tkaninę. Posłuchałem, spróbowałem, dostałem się bez problemu i zostałem na wydziale. Do pracowni projektowania ubioru zapisałem się z trzymiesięcznym opóźnieniem rezygnując z pracowni dywanu. Z perspektywy czasu wiem, że to była bardzo dobra decyzja. A tkaninę i tak studiowałem, tylko wnętrzarską. Grafiką zajmowałem się w pracy i hobbystycznie. Projektantem na razie nie jestem – trzeba by jeszcze trochę udowodnić, przemyśleć i pokazać, żeby móc określać się tym mianem.

Dużo już osiągnąłeś – wygrałeś wiele konkursów, zostałeś polskim bohaterem kampanii Levi’sa. Który sukces sprawił Ci najwięcej przyjemności?

Brałem udział w wielu konkursach, ale niewiele wygrałem. Były wyróżnienia, ciepłe słowa, pojawiały się nowe możliwości mimo niby-porażek. Wszystkie sprawiały mi przyjemność, choć rzeczywiście Unbuttoned Levi’sa wspominam jako wyjątkowe wyróżnienie. Tak jak opinie buyerów z Japonii i Francji, którzy mówili, że ‘What…’ było najbardziej współczesną i nowatorską kolekcją z prezentowanych na łódzkim FW.

A jakie jest Twoje największe marzenie? Co chciałbyś osiągnąć?

To proste. Chciałbym móc pozwolić sobie na to, by nie pracować na etacie, tylko żyć dzięki sprzedawaniu swoich kolekcji. Ale to świat nierealnych pragnień [śmiech].

Mieszkasz i pracujesz w Łodzi, ale zdążyłeś już trochę poznać środowisko modowe w Warszawie. Nie chciałbyś się tutaj (do Warszawy) przeprowadzić? Czy zauważyłeś jakieś różnice między łódzkim i warszawskim środowiskiem mody?

Zastrzegałem się cały czas, że zostanę w Łodzi i nie będę się przenosić do Warszawy. Dla zasady. Dla przekory. Bo tak. Aż znalazłem swoją miłość i drugą połówkę. Mieszka w Warszawie i z wielu powodów jej przenosiny do Łodzi są absurdalnym pomysłem, więc to ja zasilę grupę napływowych Warszawiaków. Jeśli natomiast chodzi o różnice między łódzkimi i warszawskimi projektantami, to dzieli te środowiska przede wszystkim wykształcenie i świadomość plastyczna.

Patrząc na Twoje kolekcje, widać jak Twój styl ewoluuje. Zawsze wydawało mi się, że masz bardzo konkretną wizję mody. Wspomniałeś jednak, że podczas projektowania ostatniej kolekcji było inaczej niż zwykle. To znaczy? I czy stąd właśnie taka melancholijna nazwa kolekcji – „What will be will be”?

Wiele rzeczy się zmieniło od czasu ‘Regular’. Na okres realizacji ‘What…” przypadł czas spięć, zapętleń, węzłów, pytań i wątpliwości. I takie rozwiązania widać w kolekcji. Pojawiły się wskutek upinania, zszywania i działania bez formy papierowej. To jedna część kolekcji, współistniejąca z tą drugą, ‘minimalistyczną’, klasyczną. Są niby zupełnie inne, powstały w różny sposób, działają innymi środkami, a dobrze ze sobą współgrają.

Kładziesz nacisk na formę kreacji. Czy masz czasem problem z osiągnięciem zamierzonego efektu? Jakich materiałów lubisz używać? Jakich użyłeś w ostatniej kolekcji?

Bardzo rzadko. Dzięki znajomości konstrukcji, dzięki temu, że sam mogę wszystko uszyć, wiem, jak osiągnąć w realizacji efekt z projektu. Dlatego twierdzę, że projektantem powinny być osoby z dyplomem Akademii Sztuk Pięknych, potrafiące uszyć to, co zaprojektowały. O tkaninach moglibyśmy przeprowadzić osobną rozmowę… Lubię dzianiny, ortaliony, sztuczne surowce – czyli takie materiały, które nie są powszechnie cenione w polskiej modzie. Nie mam nic przeciw jedwabiom, pod warunkiem, że będą tak zgniecione i ‘nieatrakcyjne’ jak w ‘What…’. Przestaną być tym cudnym jedwabiem, z którego szyje się suknie odcinane pod biustem, a zaczną być tworzywem. Odkryciem była dla mnie tafta – tkanina wyeksploatowana przy weselach, komuniach i sylwestrach – z której uszyłem zupełnie ‘nietaftowe’ formy. Pytano mnie nawet po pokazie, cóż to za wspaniała ‘techniczna’ tkanina.

Projektujesz zarówno dla mężczyzn, jak i kobiet. Jaki jest Twój ideał kobiety? A jaki mężczyzny?

Tu zahaczamy o idealnego użytkownika… Nie ma takiego. Nie ma różnicy między projektem dla kobiety i mężczyzny. Oczywiście pod względem plastycznym, pomijając kwestie konstrukcyjno – anatomiczne.

Kogo chciałbyś zobaczyć w ubraniu swojego projektu lub dla kogo chciałbyś zaprojektować kreację?

Nie ma idealnego, wymarzonego użytkownika. Każdy jest odpowiedni, kto będzie chciał moje rzeczy założyć. Jeśli pytasz mnie o celebrytów – zostawiam ich projektantom od jedwabiu.

zdjęcia ŁUKASZ ZIĘTEK / Metaluna www.lukaszzietek.com
projekt & stylizacja MICHAŁ SZULC www.michalszulc.com
make-up & włosy ASIA KACZMARCZYK
modelka KAROLINA MIKOŁAJCZYK /D’vision

Z Michałem Szulcem rozmawiała: Jagna Jaworowska
Artykuł ukazał się w Dilemmas Magazine październik 2009

Zobacz także:

  1. Monika Zajączkowska

O autorze

Dilemmas
Dilemmas Magazine jest promotorem młodych zdolnych. Projektantów, fotografów, stylistów, artystów. Ciekawią nas inspirujące zjawiska modowe, blogi, high fashion i off. Pokazujemy, jak ubiera się polska ulica, zestawiamy to z ulicami świata.




 
 

 
 

Przedjesienny Dilemmas Magazine wrzesień/październik

Wydanie Dilemmas Magazine na Wybiegu Szaleńców. Moda, sztuka, design… W numerze: - Fotosesja: Psycho Runway - Młodzi zdolni: Slav Nowosad, Agata Krajewska - Kasia Struss o modelingu i przygodzie jurora - Dylemat num...
autor: Dilemmas
0

 
 
 

Turn the lights off Michała Szulca

1 września w warszawskim PKP Powiśle będzie miał miejsce premierowy pokaz filmu-lookbooka jesienno-zimowej kolekcji Michała Szulca. Hasło przewodnie: “Wyłączcie światła”. Godzina rozpoczęcia: 20.30. Szul...
autor: marta
0

 
 
 

Monika Zajączkowska

Od ilu lat projektujesz? Od 6 lat bawię się modą, jednak dopiero od 1,5 roku mogę nazwać to projektowaniem. Wcześniej była to najzwyczajniej w świecie nauka, bo nieprawdą jest, że każdy, bez wcześniejszego przygoto...
autor: Dilemmas
2

 




0 Comments


Opublikuj swój komentarz!


Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>