Dilemmas Magazine
MAGAZINE



Projektanci

7 lutego 2012

Olga Bittner “Realizuję się po szesnastej”

Zdolna i pracowita. Nie odpoczywa, bo dokładnie wie, czego chce. Chce robić MODĘ. Znalazła się wśród 10 projektantów, których sylwetki zostaną zaprezentowane w albumie „Future in Fashion. Polscy Młodzi Projektanci ”. Aktualnie pracuje nad nową kolekcją.

Jak mówisz „polska moda”, to myślisz…

Myślę, że nic mi to określenie nie mówi. Tak jak można powiedzieć coś o modzie japońskiej, włoskiej czy francuskiej, z którymi kojarzy się konkretny kierunek, styl i klimat, tak polską trudno jest jakkolwiek określić, poza wymienieniem nazwisk kilku projektantów, jak na przykład Baczyńska czy Ossoliński. Modzie polskiej wciąż trudno zaistnieć na świecie. W naszym kraju nie jest łatwo przetrwać projektantom mającym potrzebę poszukiwania poprzez modę, odważnym twórcom, wizjonerom. Zmuszeni zapotrzebowaniami naszego rynku zaczynają szyć „sprzedajne” kolekcje, by przeżyć lub wyjeżdżają za granicę. W Polsce wciąż brakuje dla nich miejsca. Na szczęście powoli się to zmienia, jest coraz więcej ludzi poszukujących nowych pomysłów, mających potrzebę i odwagę wyglądania inaczej, to dobrze wróży na przyszłość i mam nadzieję, że przyjdzie czas, kiedy określenie „polska moda” będzie rozpoznawalne w świecie.

Jakie trzy cechy powinien, Twoim zdaniem, posiadać projektant?

Pracowitość, odwaga, wytrwałość i talent przede wszystkim, ale to nie cecha.

Suzy Menkes w jednym z wywiadów powiedziała, że młodzi projektanci, przed rozpoczęciem pracy nad własną marką, powinni odbyć staż u swoich starszych, doświadczonych kolegów. Gdybyś miała możliwość wyboru projektanta, domu mody lub firmy, w której mogłabyś odbyć praktykę, to z kim chciałabyś współpracować?

Z dziką przyjemnością odbyłabym staż w domu mody Balenciaga, gdzie chciałabym poznać drogę, która prowadzi projektantów do tak świeżych i ciekawych rozwiązań w konstrukcji. Zawsze ceniłam też kolekcje Comme de Garcon, Alexandra McQueena i Husseina Chalayana. Możliwość spędzenia z nimi czasu, obserwacji ich pracy, byłaby cennym doświadczeniem i niesamowitym przeżyciem.

Bardzo pozytywnie wspominasz studia na Akademii Sztuk Wizualnych w Poznaniu.

Miałam ogromne szczęście, ponieważ trafiłam tam na wspaniałych ludzi. Moją głowę otworzyła pani Iza Rybacka, która prowadziła ćwiczenia z projektowania odzieży oraz zajęcia z historii mody. To ona odblokowała we mnie „obserwatora”. Pani Trawińska pokazała, jak myśleć konstrukcją i że każdy projekt można zrealizować, tylko trzeba wpaść na pomysł, jak to zrobić. Pani Maja Stępińska wprowadziła nas w tajne kody mody, żurnale, pokazy i cały ten blichtr. Bardzo miło wspominam te czasy.


Razem ze swoim narzeczonym, Markiem, pracujesz w jednej z polskich firm odzieżowych. Czy współpraca z życiowym partnerem usprawnia, czy utrudnia życie zawodowe?

Gdybyś zapytała mnie o to 5 lat temu, kiedy nie byłam jeszcze w takiej sytuacji życiowej, odpowiedziałabym, że to niemożliwe, że nie można tak żyć. Dziś jednak nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej. Wspólna praca w niczym nam nie przeszkadza. Mój narzeczony jest grafikiem i świetnie nam się razem pracuje. Łatwiej też zorganizować czas po pracy, nie musimy na siebie czekać. Mogę liczyć na jego szczere opinie dotyczące moich autorskich projektów „po szesnastej”. Często są bardzo krytyczne, ale mobilizują mnie do pracy. Nigdy się ze sobą nie nudzimy, mamy miliony wspólnych tematów i często różne zdania, co jest niezwykle inspirujące. Szanujemy swoje pasje i czas, który każde z nas chce dla nich poświęcić i to pozwala nam spędzać w swoim towarzystwie 24 godziny na dobę bez żadnych ofiar.

Jakbyś określiła swój styl?

Wolę go nie określać. To, co robię jest ilustracją kolejnych pasji, fascynacji, które cały czas się zmieniają.

Oglądając Twoje portfolio, można dostrzec, jak Twój styl ewoluuje. Powiedz, jak powstają pomysły na nowe kolekcje?

Wszystko mnie ciekawi i to jest chyba mój największy problem. Moja głowa to wielki scrapbook. Pomysły pojawiają się niespodziewanie w najmniej oczekiwanych momentach, ale przeważnie „synchronizują się” wieczorem, wtedy wszystko zapisuję, szkicuję, przygotowuję próbki i rozkładam dookoła siebie „na widoku”, bo jeśli schowam do szuflady, to przeważnie następnego dnia mam już kolejne pomysły i o poprzednich zapominam. Jak łatwo się domyślić, zagracam w ten sposób mieszkanie. A że moja pracownia mieści się w małym pokoju, praca rozprzestrzenia się na całe mieszkanie. Włóczki już na stałe zamieszkały w salonie, maszyna często wędruje na stół w jadalni, jednym słowem jestem pożeraczem przestrzeni. Na szczęście Marek jest bardzo wyrozumiały.

Powiedziałaś kiedyś, że projektowo realizujesz się po szesnastej.

Tak, do szesnastej pracuję w filmie odzieżowej i tutaj nie mogę sobie pozwolić na zbytnie szaleństwa. Ale potem wracam do domu i zaczynam wyżywać się modowo. Zapisuję myśli, rysuję projekty, przeglądam albumy, przeglądam internet. Z tego wszystkiego powstają później kolekcje. Kiedyś, gdy projektowałam specjalnie na konkursy, musiałam się trzymać tematu. Teraz mogę korzystać z dowolnej zbieraniny pomysłów, dlatego nigdy inspiracją do kolekcji nie jest jedna myśl.

Wiem, że pracujesz nad nową kolekcją. Jaki będzie jej temat przewodni?

Na dzień dzisiejszy miotam się pomiędzy kilkoma pomysłami. Test Rorschacha – rozlewam farby, a po wyschnięciu dorysowuję brakujące części, zgłębiam także historię średniowiecznych diabłów. Ostatnio stojąc przed lustrem z rękoma manekina, zaczęłam wyobrażać sobie, że gdyby urosły, spuchły, przekształciły się w płaszczyzny, można by się w nie schować, więc zaczęłam poszukiwania „kończyn” na allegro i wieczorami robię modele. Zmieszały się już z diablimi twarzami i sama jestem ciekawa efektu końcowego. Jak widzisz, kilka zupełnie różnych pomysłów na raz. Mam nadzieję, że uda mi się zebrać je razem i z każdego wyciągnąć esencję, by stworzyć ciekawą kolekcję. Muszę uważać, by się nie zagalopować i nie uszyć kostiumów. Na co dzień pracując w casualowej firmie, jestem tak napalona na robienie szalonych rzeczy, że muszę pilnować swoich projektów. Kostium teatralny to przebranie, a moda to trochę coś innego. Staram się o tym nie zapominać. Kocham projektować i jedno, i drugie, nie potrafię powiedzieć, które bardziej.

Jak wygląda Twoja praca z indywidualnym klientem?

Szczerze mówiąc, wolę samotnie tworzyć kolekcje w zaciszu swojej pracowni a dopiero później pokazywać je klientom, by mogli wybrać coś dla siebie z gotowych, przemyślanych już rzeczy. Bardzo rzadko decyduję się na przygotowanie czegoś specjalnie dla klienta, ponieważ większość z nich przychodzi z własnymi pomysłami, często zdjęciami z gazet i po prostu szkoda mi czasu na realizowanie nie swoich pomysłów. Sugeruję im, by wybrali się bezpośrednio do krawca. Tak jak już mówiłam, spędzam codziennie osiem godzin w regularnej pracy, gdzie drogę projektową wyznaczają wymagania rynku. Czas, który zostaje na pracę autorską, jest dla mnie zbyt cenny, by tracić go na rzeczy, które nie do końca mnie satysfakcjonują.

O modzie mówisz z pasją. Czy zdarza się, że przestajesz myśleć jak projektant?

Moje życie toczy się wciąż dookoła mody. Wszystko, co robię, w mniejszym lub większym stopniu się z nią wiąże. Odwiedzając wystawy, przyglądam się dokładnie rzeźbom, czy któryś z kształtów nie przyda się jako forma ubrania, faktura. W kinie bacznie obserwuję stylizacje, twarze, krajobrazy, a nuż coś się przyda. Obrazy analizuję kolorystycznie, dają mi pomysły na nowe zestawienia, tak samo ptaki, rośliny… Świat to centrum informacji i inspiracji, trzeba widzieć, nie tylko patrzeć. Wszystko, co robię poza projektowaniem, robię po to, by znaleźć nowe pomysły.

Postanowienia noworoczne?

Mniej spać, wtedy będę miała więcej czasu, by stworzyć nową kolekcję, pokazać ją w Polsce i za granicą.

Rozmawiała: Gabriela Czerkiewicz
Zdjęcia: Mikołaj Kuik, Mateusz Jerzyk, Igor Drozdowski

Artykuł ukazał się w Dilemmas Magazine luty 2010.

Zobacz także:

  1. Monika Zajączkowska
  2. Olga Szynkarczuk laureatką Lexus Fashion Awards
  3. Michał Szulc “What will be, will be”

O autorze

Dilemmas
Dilemmas Magazine jest promotorem młodych zdolnych. Projektantów, fotografów, stylistów, artystów. Ciekawią nas inspirujące zjawiska modowe, blogi, high fashion i off. Pokazujemy, jak ubiera się polska ulica, zestawiamy to z ulicami świata.




 
 

 
 

Konkurs Re-Act Fashion Show 2011 trwa

Już po raz trzeci odbędzie się niezwykły pokaz mody, Re-Act Fashion Show. Jest to projekt skierowany do artystów, tworzących w zgodzie z ekologią i zasadami recyklingu. Re-Act odbędzie się 26 października 2011 r. w Ł...
autor: anna
0

 
 
dm-feat

Dilemmas Magazine lipiec/sierpień 2011

Przygotowaliśmy dla Was letnie trendy inspirowane podróżami, ogromna porcja sztuki i design’u i mody! A ponadto… łódzki Fotofestiwal & Festiwal Fotografii w Krakowie, DIY, osobowości backstage’u, c...
autor: Dilemmas
0

 
 
 

Lexus Fashion Awards- Karolina Gleguła

Znamy już finałową dziesiątkę konkursu Lexus Fashion Awards. Dziś przybliżamy wam pierwszą finalistkę. Karolina Gleguła jest zeszłoroczną absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w  Łodzi. Jest też zwyciężczynią...
autor: marta
0

 

 
 

Zapowiedź…

Łódzki Fashion Week, Warsaw Fashion Street, Fashion Awards czy Off Fashion… Konkursów dla młodych projektantów jest coraz więcej. Stają się one bardziej prestiżowe i zyskują większy rozgłos. Projektanci zajmują ...
autor: anna
0

 
 
 

Lexus Fashion Awards

Tylko do końca tygodnia (11 lipca 2010 r.) można jeszcze nadsyłać zgłoszenia do Lexus Fashion Awards. Konkurs przeznaczony jest dla początkujących projektantów mody. Inicjatywa to rozszerzenie formuły Lexus Fashion Nig...
autor: Dilemmas
0

 




0 Comments


Opublikuj swój komentarz!


Dodaj komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>