Klub Show w Warszawie. Duża przestrzeń, imponujące, podświetlone schody, spektakularne wnętrze. I zaproszenie na pokaz kolekcji Gawła Grzegórskiego (15.04.2011), na który naprawdę ostrzyłam sobie zęby.
Chciałam indywidualnie i z bliska zobaczyć sylwetki, które zaintrygowały mnie w trakcie Gryf Fashion Show w Szczecinie. Tam jurorzy nie docenili kolekcji Gawła. Miałam ochotę sprawdzić, czy nie popełnili pomyłki. Dalej uważam, że Grzegórskiego, a w każdym razie jego projekty, warto zapamiętać. Jednak pokaz w klubie Show był wielką klapą. Miało być kilkadziesiąt modelek i tłumy gości. Zabrakło i jednego, i drugiego. Zewsząd wiało pustką. Kompletna pr-owa porażka. Nie tak prosto zrobić udany pokaz. Młodemu projektantowi w systemie hand-made raczej nie mogło się to udać. Szkoda, że kreatorowi zabrakło pokory. Nie oznacza to jednak, że jest słabym projektantem. Tylko czy show-biznes wybaczy wybujałe ego i da druga szansę? Może.
(ag)
Fot. Adam Kruczek
Zobacz także:







